niedziela, 6 września 2015

#Łaciata recenzja ~ 45

"Eperu" - Augusta Docher

 

   

   Co mogę powiedzieć o "Eperu"? Cóż, chyba nic innego jak....
   To największy złodziej jakiego widziałam!

   TA KSIĄŻKA SKRADŁA MI SERCE! <3

    Augusta Docher od dzisiaj będzie dla mnie autorytetem, gdyż stworzyła powieść, która poruszyła mnie mocniej niż "Gwiazd naszych wina" i zostawiła w większej rozpaczy, letargu oraz roztargnieniu, po przeczytaniu ostatniej linijki podziękowań niż "Igrzyska Śmierci"! Morał z tego taki, że zagraniczni pisarze nie dorastają polskim pisarkom do pięt!
   Pierwszą ważną zaletą książki jest bardzo wciągająca fabuła, niecodzienna dla mnie. Muszę przyznać się do tego, że szukałam właśnie takiej historii. Lubię czytać powieści na temat sławnych ludzi, biografie, autobiografie itp., jednak mimo wszystko nie jestem w stanie wczuć się w życie danej osoby, o której czytam, mam zwykle nieodparte wrażenie, że większość prawdziwych sekretów jest utajniona, by nie niszczyć wizerunku medialnego celebryty. W "Eperu" jest inaczej, możemy obserwować poczynania Leo Blacka nie wychodząc z jego ciała (zostały mi myśli o reinkarnacji, już wchodzę w cudze ciała), odkrywamy jego najbardziej wstydliwe myśli i wcale nie przeszkadza w tym fakt, że taka osoba nie istnieje na tym świecie, bo uważam, że bez problemu mogłaby zaistnieć. Sama postać aktora jest bardzo kontrastowa, co dodatkowo barwi niektóre wydarzenia opisane przez autorkę. Z początku Leo wydawał mi się typowym, rozpuszczonym gwiazdorem, który myśli wyłącznie o sobie i tym jak najwięcej korzyści może przygarnąć dla siebie, jednak nie bardzo wierzyłam w ten opis. I nie pomyliłam się! W trakcie lektury poznajemy zupełnie innego chłopaka, którego miłość otwiera i  uszlachetnia. Sam zaczyna dostrzegać swoje wady i stara się za wszelką cenę nad nimi pracować, by nie urazić Anny. Kompletnie lojalne z jego strony jest to, że bezpośrednio informuje swoją dziewczynę o tym, jaki bywa.
   Co tu owijać w bawełnę?! Leo jest wiarygodny w stu procentach! Bardzo się cieszę, że nie jest to wyidealizowany obraz głównego bohatera, a miałam takie przeczucie np. w przypadku Peety z "Igrzysk Śmierci", o których wspominałam.
   Anna urzekła mnie od samego początku, ponieważ w pewnym sensie utożsamiałam się z nią, potrafiłam zrozumieć jej decyzje, wahania i co mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło w przypadku żadnej z głównych bohaterek - polubiłam ją i gdybym mogła spotkać się z nią w prawdziwym życiu, ufam, że byłybyśmy przyjaciółkami od serca. :) Myślę, że tyle wystarczy za podsumowanie tej bohaterki, jestem do niej bardzo przywiązana w kontekście emocjonalnym. 
   Omawiając dalej postacie... Wika wymiata! <3 Wyściskałabym tę uroczą istotę i nigdy nie wypuściła z ramion. To jest przykład prawdziwej przyjaciółki, troskliwej, zabawnej i ostrej, gdy trzeba. Wiele oddałabym za taką przyjaciółkę i za to, by mieć tak świetny kontakt z tą, którą mam obecnie (widzicie, pierwszy symptom tego, że "Eperu" zmusza do myślenia).
   Język użyty przez Augustę Docher wyjątkowo przypadł mi do gustu, jest młodzieżowy, świeży i lekki. Czytałam "Eperu" z przyjemnością, ponieważ wszystko było dla mnie zrozumiałe i przejrzyste. Taki język jest cenny w przypadku powieści młodzieżowych. Dodatkowym plusem są wiersze oraz teksty utworów "złotych" polskich piosenkarek, na które większość osób w moim wieku zapewne nie zwraca uwagi. Dzięki tej książce z przyjemnością posłuchałam paru  starych piosenek, a musicie wiedzieć, że przepadam za muzyką lat 80, dlatego chylę czoła dla autorki za użycie tej muzyki w "Eperu".
   Ważną rzeczą, która po prostu muszę podkreślić w tej recenzji jest niezwykła dbałość o szczegóły, którą zaimponowała mi polska debiutantka. Wszystko jest dopracowane i dopięte na ostatni guzik. Masa drobiazgów składa się na fabułę książki, wszystko zostaje wyjaśnione w kwestii postaci wędrowców pomijając - oczywiście - zakończenie, które otwiera ścieżkę do kolejnego tomu, na który z kolei ja czekam z niecierpliwością!
  "Eperu" to historia miłosna, chciałabym się do tego odnieść w dużej mierze.
   Wiele osób twierdzi, że całe to "love story" jest przesłodzone. Nie chcę nikogo obrazić, ale uważam, że to strasznie niesprawiedliwa ocena. Każdy ma swoje wyobrażenie miłości, autorka książki również. Osobiście bardzo się cieszę, że poznałam jej pogląd na tą interakcje międzyludzką, że dzięki wydawnictwu BIS jestem teraz bogatsza o nowe pojęcie najpiękniejszego uczucia na ziemi. Myślę, że relacja, która powstała między Wilczkiem a Blackiem była tak niesamowita ze względu na metodę dzięki, której powstała, jeśli można tak to określić. Rodzice zawsze uczyli mnie, że najbardziej zgrane, niekonfliktowe związki rodzą się z rozmowy, porozumienia między partnerami. To właśnie jest podstawą "Eperu" - rozmowa. Powieść składa się z niezliczonej ilości dialogów, rozbudowanych mniej czy więcej w zależności od sytuacji. Tutaj słowa łączą wszystko, jednocześnie potrafiąc rozdzielać bohaterów.  Wiem, że miłość w tej powieści szybko rozkwitła, ale pozwólcie, że zacytuje tutaj fragment "Miles", gdyż to jest moje zdanie na temat szybkości rozwoju uczucia w "Eperu" jak i w życiu - "miłość nie potrzebuje czasu na to, żeby się rozwinąć, potrzebuje czasu na trwanie". 
    Mam jeszcze życzenie, by odnieść się do pewnych opinii, porównujących "Eperu" do "50 twarzy Greya". Pierwszym, co uważam za totalnie niezrozumiałe, jest w ogóle samo wysunięcie tak nietrafnego porównania, gdyż  sądzę, że totalnie nieprofesjonalnym jest porównywać książki z dwóch różnych gatunków literatury, ale nawet jeśli... Jak można stwierdzić, że ten troskliwy, szanujący swoją kobietę i jej decyzje Leo jest podobny do myślącego wiecznie o jednym Greya, który chciał, by kobieta stała się mu uległa... Tym bardziej porównanie dziewczyny z temperamentem, upartej, ufnej, stałej, jaką była Anna Wilk do Anastasii Steel wiecznie gubiącej się w swoich uczuciach, "rozmiękczonej" i lekko żenującej.
   Żadne z zestawień jakie przychodzą mi do głowy w przypadku tych dwóch powieści nie ma najmniejszego sensu nawet biorąc pod uwagę ogólnikowo zarys fabuły. Anastasia musiała wszystko od Christiana wyciągać, był zamknięty w sobie, gdy tymczasem Leo otworzył się przed Anną na drugim spotkaniu i bał się tego, że zasypie ją ilością informacji, których dziewczyna nie da rady przetrawić w tak szybkim tempie.
   Moje pytanie brzmi: gdzie tu jest podobieństwo?
   Bo jeżeli ktoś porównuje tylko to, że Leo miał na nazwisko Black, a Christian - Grey i są to dwa dość ciemne kolory, to przepraszam.  :)
   Myślę, że w tym wypadku najbardziej dotyka mnie porównanie dwóch głównych bohaterek, bo Anna nie zasłużyła sobie na miano tak rozwiązłej kobiety jak Anastasia i myślę, że osoba, która wystawiła taką opinię, nie przeczytała do końca książki, może czegoś nie zrozumiała, zapomniała o metamorfozie, jaką przeszedł nasz Wilczek, nie mam pojęcia, ale ta ocena jest krzywdząca dla Anny, jednak proszę pamiętać, że to tylko moje zdanie., nie chcę nikogo skrzywdzić lub obrazić.
   Podsumowując zakres recenzji jakie możecie przeczytać w Internecie.... Uważam, że niektóre są bezpodstawne, niedopracowane i bardzo niesprawiedliwe, ale nie można stworzyć książki dla każdego.
   Dla mnie "Eperu" to bardzo inspirująca powieść, która zmusiła mnie do głębszych przemyśleń na temat mojego życia, zaszczepiła we mnie coś pozytywnego, co przekazali mi młodzi, pełni życia bohaterowie. Płakałam przy tej książce mniej niż się śmiałam, co nie zmienia faktu, że bardzo się w nią wczułam dzięki opisom i dialogom, ale też świetnie zarysowanym bohaterom.
   Książka Augusty Docher to opowieść o pięknej, niełatwej miłości dwojga początkowo totalnie różnych ludzi, których z czasem zaczyna łączyć coś więcej niż tylko miłość, którzy są dla siebie wsparciem, twierdzą sekretów i radością życia. Nie da się ukryć, że ta dwójka jest urocza i niech tak pozostanie!
   Chcę serdecznie podziękować autorce za stworzenie "Eperu" i umilenie mi deszczowych, wrześniowych dni, czekam na jej kolejne książki i gratuluję wspaniałego debiutu. <3
  "Eperu" polecam wszystkim bez względu na wiek, bo nigdy nie jest za późno, by poznawać historie pięknych, prawdziwych miłości...
   Czekam na kolejny tom i serdecznie kibicuję tej parze!
Co tu więcej pisać - POLECAM, POLECAM I jeszcze raz POLECAM!
"Cierpienie pozostawiło na jego twarzy kilka autografów." 
Misia.
OCENA KSIĄŻKI:  6!!!

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za tak wspaniałą książkę. <3 :)

      Usuń
  2. Zachęciłaś mnie, na pewno przeczytam :)
    Tylko muszę wspomnieć o tym, że okładka jest... odpychająca.
    Naprawdę nieładna, że to tak ujmę.
    No ale cóż, mam nadzieję, że nadrabia fabułą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę dyskutować o Twoim guście, bo mnie przyciągnęła ta okładka, ale okay - najważniejszy jest środek. Moim zdaniem okładka jest piękna, nowoczesna, młodzieżowa. :)

      Usuń
  3. Cudowna recenzja cudownej książki.
    Jestem zachwycona "Eperu" i cieszę się, że nie jestem w tym odosobniona.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i cieszę, że Pani też uwielbia "Eperu". <3 Naprawdę świetnie napisana powieść. :) Również pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
  4. Podpisuję się pod każdym Twoim słowem w Twojej recenzji. ''Eperu'' to złodziej jakich mało, bo moje serce też skradł :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję, Cyrysiu. <3 Jesteśmy w jednym teamie jak zawsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. I okładka i recenzja rewelacja! Muszę przeczytać tę książkę ;)!

    OdpowiedzUsuń